Nurkowanie

Podwodny świat to inny wymiar rzeczywistości. Wyobraźcie sobie taką sytuację: Południowo-Wschodnia Azja, dowolny kraj (bo wszędzie jest podobnie). Na ulicy zgiełk, harmider i okropny hałas – nieustające klaksony, ruch uliczny gorszy niż w Rzymie, krzyki, nawoływania. Czasem można zwariować. W tym momencie wkładacie automat oddechowy do ust, zanurzacie się pod wodę i… panuje totalna cisza. Jedyne, co słyszycie, to własny oddech (ewentualnie innych nurków), może bicie własnego serca. W jednym momencie znika wszystko, co jeszcze przed chwilą było nie do zniesienia: samochody, motory, skutery, ludzie. Jesteście tylko wy i… no właśnie :-). Niezliczona ilość morskich stworzeń, o których istnieniu nie mieliście wcześniej pojęcia. Wszystkie pochłonięte swoim życiem, zajęte poszukiwaniem pożywienia, konsumpcją, odpoczynkiem po konsumpcji, zabawą, ukrywaniem się przed drapieżnikami itd., itd. W jednej chwili okazuje się, że poziom Waszego „bycia zajętym” w codziennym życiu jest zupełnie niczym w porównaniu z tym, jak bardzo zajęte są te wszystkie morskie stworzenia! Tak, to zdecydowanie główny powód, dla którego pokochałam nurkowanie. Patrzę sobie na ten podwodny świat i myślę, że my – ludzie – wciągnięci w codzienną gonitwę musimy wyglądać z lotu ptaka tak samo zabawnie, jak te wszystkie rybki i żyjątka pod wodą.

Oczywiście powodów, dla których warto choć raz w życiu spróbować nurkowania, jest znacznie więcej: by przekonać się na własne oczy, jak bardzo różnorodny jest świat pod wodą; by zobaczyć rajskie kolory ryb, które wcześniej oglądało się tylko na szklanym ekranie podczas seansu „Gdzie jest Nemo?”; wreszcie: by zdać sobie sprawę z tego, jak bardzo zanieczyszczone są wody (problem dotyczy niestety wszystkich rodzajów akwenów – od jezior, poprzez morza, na oceanach skończywszy) i zadać sobie pytanie o to, co można z tym zrobić. Bo coś trzeba zrobić i to nie ulega wątpliwości.

To są główne powody, dla których nurkowanie stało się dla mnie tak ważne. A co sprawiło, że zapragnęłam zająć się tym zawodowo? Choć kurs divemasterski ukończyłam w Tajlandii, odpowiedź na to pytanie znalazłam dopiero po opuszczeniu Phuket. Podjęłam pierwszą pracę jako divemaster i z perspektywy czasu stwierdzam, że aplikując do centrum nurkowego w Indiach, rzuciłam się na naprawdę głęboką wodę. Pamiętam swoje przerażenie, gdy dotarłam na miejsce i zobaczyłam wysokość i siłę tamtejszych fal, marną widoczność pod wodą i silne prądy. Pamiętam, jak bardzo panikowałam, gdy zorientowałam się, że przyjdzie mi pracować z ludźmi, którzy nie tylko nie potrafią pływać, ale w życiu nie byli w morzu ani nawet w basenie, a wodę znają jedynie spod prysznica (tak, mieszkańcy Indii w 80-90% nie umieją pływać, zazwyczaj też panicznie boją się wody sięgającej pasa). I pamiętam, jak bardzo żałowałam swojej decyzji i trudu włożonego w zdobycie wizy pracowniczej do Indii. Moje rozczarowanie trwało na szczęście krótko, gdyż już pierwsze wejścia z klientami do wody przekonały mnie o tym, jak ważne jest dla nich to, co robię. Każda trudniejsza sesja z gośćmi, którym początkowo towarzyszył paraliżujący strach, którzy miewali odruchy wymiotne tuż po założeniu maski na twarz bądź włożeniu automatu oddechowego do ust i którzy panikowali przy każdym zanurzeniu twarzy i kilkakrotnie zmieniali zdanie („nie dam rady, nie mogę, wychodzimy!… Nie, zostańmy jeszcze chwilę, jeszcze raz spróbuję… To może nie wchodźmy pod wodę, tylko spróbujmy popływać na powierzchni, dobrze? Nie! Jednak nie, jednak wychodzę, możesz mnie zabrać z powrotem na plażę? Dobra, spróbuję naprawdę ostatni raz” itd., itp.), przynosiła mi niewyobrażalną satysfakcję. Dlaczego? Gdyż w 95% tego typu „walka” kończyła się nurkowaniem, niezapomnianymi dla klienta przeżyciami, doznaniami i emocjami, często pojawiały się nawet łzy wzruszenia. Wielokrotnie moi podopieczni wpadali po sesji w moje ramiona, mówiąc: „dziękuję ci z całego serca! gdyby nie ty, twoja cierpliwość, obecność i spokój, nigdy bym tego nie zrobił(a). Dzięki tobie uwierzyłem/am w siebie i swoje możliwości. Tak bardzo się cieszę, że udało mi się wejść pod wodę!”. Świadomość, że pomogłam komuś w przełamaniu jego lęków i barier, jest naprawdę bardzo przyjemna i rekompensuje wszelkie niedogodności związane z trudnymi warunkami nurkowymi.

Głównym powodem, dla którego Cijin poświęcił się nurkowaniu, jest nieskrępowana wolność odczuwana przez Niego pod wodą. Mówi, że na lądzie cały czas mówię Mu, co ma robić, a pod wodą ma święty spokój ;-).

W czasie jedzenia apetyt podobno rośnie. Na pewno jest tak w przypadku nurkowania. Człowiek raz spróbuje i przepada na zawsze: od tej pory każdy wyjazd planowany jest pod kątem nie tylko atrakcji turystycznych, ale i możliwości nurkowych danego miejsca. Tak jak chciał do niedawna zobaczyć różne muzea, galerie czy świątynie, tak teraz nagle pragnie nowych doznań pod wodą. Podczas pierwszych zanurzeń (mowa o ciepłych wodach) jego oko cieszy absolutnie wszystko: różnorodność gatunkowa ryb i ich ławice, krab, kawałek korala, rozgwiazda, jeżowiec, ogórek morski, skała porośnięta czymś, czego nie potrafi się jeszcze nazwać. Ale już po kilku takich nurkowaniach chciałby zobaczyć więcej i więcej (często sugerując się tym, co zna z… talerza): krewetki, koniki morskie, ośmiornice, kalmary, a także meduzy, węże i coraz większe ryby. Zachwyca się różnorodnością korali, gąbek i grzybów morskich, zaczyna porównywać faunę i florę różnych miejsc. W końcu organizuje swoje wyjazdy pod kątem nurkowania, a zwiedzanie atrakcji turystycznych na lądzie odhacza w wolnej chwili. W poszukiwaniu konkretnych stworzeń występujących tylko w danym rejonie i o danej porze roku jest w stanie poświęcić wszystko i lecieć na spotkanie z żółwiami, płaszczkami, delfinami, rekinami, wielorybami itd. Zobaczył pod wodą żarłacza (czyli rekina) tygrysiego, marzy o tym, by zobaczyć żarłacza błękitnego. Przeżył nurkowanie z błękitnym, wyszukuje miejsca, gdzie może spotkać białopłetwego. W końcu, dla największych tylko śmiałków, nadchodzi dzień, w którym dojrzewają do konfrontacji z żarłaczem białym – rekinem ludojadem. Oczekiwania stają się coraz większe, zaś nurek jest żądny coraz intensywniejszych doznań i przeżyć. Są i tacy, którzy nad piękno fauny i flory przedkładają tajemnice zatopionych wraków i podwodnych jaskiń i to w ich poszukiwaniu objeżdżają świat. Świat podwodny jest wciąż tak nieodkryty i z tego powodu pociągający, że każdy może znaleźć coś dla siebie.

My należymy do tej grupy nurków, którzy pragną jak najwięcej podziwiać i doznawać, dlatego cieszymy się, że nasza miłość do podróży tak fantastycznie łączy się z nurkowaniem. Pragniemy doświadczać piękna podwodnego świata, cieszyć się wolnością podwodnych stworzeń, penetrować wraki, czasem zajrzeć do jakiejś jaskini. Tym wszystkim będziemy starali się dzielić z Wami na blogu, by inspirować Was nie tylko do podróży lądowych, ale także do odbycia choć jednorazowego spotkania ze światem podwodnym. Mamy nadzieję, że uda nam się Was do niego przekonać. Będziemy się również starali zadowolić doświadczonych nurków, służąc opisami konkretnych miejsc, lokalnej fauny i flory oraz radami, które mogą się przydać przy okazji organizowania własnych wyjazdów.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Nurkowanie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s