Indonezja, Bali

W czerwcu 2016 roku wiatry – dosłownie i w przenośni – przywiały nas do Indonezji, a konkretnie na Bali. Było dla mnie oczywiste, że podczas kilkunastodniowej skuterowej włóczęgi po wyspie odwiedzimy też lokalne plantacje kawy. Chciałam wreszcie zobaczyć, jak rośnie kawa, dowiedzieć się więcej o różnicach między Arabiką a Robustą, posłuchać o tym, jak powstaje Kopi Luwak. Oczywiście miałam o tym jakieś blade pojęcie, wolałam jednak zobaczyć to wszystko na własne oczy. I zobaczyłam. Już pierwsza wizyta była jak ukłucie w serce, długo nie mogłam się po niej pozbierać. Pierwsze, co ukazało się moim oczom tuż po wejściu na teren pseudoplantacyjki, to klatka z dwoma łaskunami. Jeden miał uszkodzone oczy, drugi nie miał ucha. Oba były zwinięte w kłębek, zalęknione. Patrzyłam na zwierzęta przez kratę i miałam ochotę rozerwać ją gołymi rękoma. W imię szybkiego i dużego zarobku właściciel plantacji trzymał zwierzaki w zamknięciu, by ułatwić sobie zbieranie ich odchodów. Opuściliśmy to miejsce w pośpiechu. Podobnych „plantacji” jest na Bali niestety wiele. Balijczycy zobaczyli biznes w kawie Kopi Luwak, chętnie kupowanej przez zachodnich turystów, więc szybko na ów trend zareagowali. Jak grzyby po deszczu wyrosły w ostatnich latach miejsca, których właściciele nie mają pojęcia o kawie, w pośpiechu posadzili parę krzaków, postawili klatkę z łaskunami i szumnie nazywają się plantacją.

Nam udało się odwiedzić blisko dziesięć plantacji o najróżniejszych standardach. Ponieważ jesteśmy miłośnikami natury i zwolennikami uczciwej pracy, w ramach której żadna żywa istota nie jest wykorzystywana w imię wydajności tudzież szybszych efektów, naszym osobistym standardom odpowiadały jedynie dwie z nich. Obie są miejscami, które istnieją od wielu lat, ich właściciele zaś to plantatorzy z dziada pradziada. Plantacje te spośród pozostałych, które widzieliśmy, wyróżniają się swoją realnością (nikt nie przebiera się na nich w wymyślne stroje, żeby zrobić wrażenie na odwiedzających), filozofią (zwierzęta są wolne. Dlaczego? Ponieważ są ich dziesiątki, a nie dwie czy trzy sztuki, zaś plantatorzy nie widzą w nich biznesu, ale istoty żyjące. Nie mają więc ciśnienia jak inni, którzy karmią swoje łaskuny na potęgę, myśląc – przepraszam – „srajcie szybciej, bo turyści czekają”) oraz podejściem do odwiedzających (pracownicy oprowadzali nas po swoich włościach, jakbyśmy byli ich pierwszymi i jedynymi gośćmi. Z pasją opowiadali o subtelnych różnicach między ziarnami kawy oraz sposobach ich uprawy, co i rusz zrywając przy tym i podając nam do skosztowania owoc Robusty tudzież Arabiki na potwierdzenie swoich teorii. Tym sposobem przeżuliśmy po jednym ziarnie kawy z każdego możliwego etapu jego istnienia – od owocu, kształtem i kolorem przypominającego nieco wiśnię, poprzez ziarno świeże, aż po to, które przeszło już proces opalania. Na koniec zostaliśmy uraczeni kilkoma filiżankami czarnego nektaru, po których wiedziałam już chyba wszystko, co chciałam wiedzieć o kawie, jej wypalaniu, ubijaniu (tak, na plantacji nie mieli się kawy, tylko ubija ją w czymś, co przypomina sporych rozmiarów moździerz) oraz lokalnych sposobach serwowania.

Nie bez powodu kawa z Bali uchodzi za najlepszą na świecie. Wszystkie plantacje na wyspie są ekologiczne, zaś jakość i skład mineralny tamtejszych gleb jest nieporównywalnie bogatszy od reszty Azji, mimo że plantatorzy nie stosują żadnych nawozów, pestycydów ani innych chemii. Rodzi się pytanie: jak to możliwe? Możliwe. Wysokość (ponad 1000 m n.p.m.), brak jakichkolwiek fabryk i kominów oraz ograniczony ruch samochodowy w tym rejonie powodują, że brak tam jakiegokolwiek czynnika zanieczyszczającego teren lub powietrze. Obecności aktywnych wulkanów wyspa zawdzięcza zaś gleby wulkaniczne. Ich korzystne właściwości chemiczne i fizyczne (m.in. zasobność w składniki odżywcze oraz duża pojemność wodna) powodują, że są to gleby niezwykle żyzne i chętnie użytkowane pod uprawę nie tylko kawy czy przypraw, ale również chilli, pomidorów oraz papryki.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s